Rewolucja w oświacie oczami dyr. Departamentu Edukacji. Małgorzata Sowicka: Dla samorządu było to szczególnie trudne

Oświata przeżyła rewolucje. Podobno w Elblągu powrót do ośmioletnich szkół podstawowych i wygaszanie gimnazjów przeprowadzono bezboleśnie. O to, jak wyglądało to w praktyce zapytaliśmy dyrektorkę szkoły podstawowej, następnie liceum, a także dyrektorkę Departamentu Edukacji w Urzędzie Miejskim. Co miały do powiedzenia? Dziś publikujemy wywiad z Małgorzatą Sowicką – dyrektorką Departamentu Edukacji i Sportu w Urzędzie Miejskim w Elblągu.

Przeprowadzenie reformy oświaty to była w Elblągu rewolucja?

Na szczęście zmiany przebiegały w sposób planowy, przemyślany, zatem spokojny i nierewolucyjny. Ale zagrożenie było. Reforma zaprojektowana przez panią minister Zalewską musiała być wdrożone w krótkim czasie. Nie miała  też należnego zabezpieczenia finansowego ze strony Ministerstwa.  Dla wszystkich samorządów w Polsce było to ogromne wyzwanie. Dla naszego samorządu było to szczególnie trudne, bo prezydent Witold Wróblewski objął miasto z ogromnym zadłużeniem.

Na czym polegały problemy wynikające z  reformy?

Przede wszystkim wiązały się z likwidacją gimnazjów. W naszym mieście było ich 12. To tysiące uczniów,  setki nauczycieli, dziesiątki pracowników administracji i obsługi, no i budynki – niektóre w okresie trwałości projektu unijnego.  Ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Zagrożeniem była perspektywa  braku pracy dla wszystkich nauczycieli, niepokój budził brak podstaw programowych dla uczniów reformowanej szkoły podstawowej, rodzice nie wiedzieli czy dzieci po VI klasie, które zostaną w szkołach podstawowych, będą w tych samych budynkach. My  wiedzieliśmy jedno- jeżeli musimy wdrożyć reformę, na pewno zrobimy to tak, by nasi uczniowie, nasi rodzice i nasi nauczyciele odczuli zmiany jak najmniej dotkliwie. Szkoła potrzebuje spokoju i to było naszym priorytetem. Dlatego spotykaliśmy się z  dyrektorami szkół, nauczycielami, rodzicami -rozmawialiśmy.

Co było najważniejsze?

Dla nas najważniejszym zadaniem było przeprowadzenie każdego ucznia przez zmiany tak, by w najmniejszym stopniu nie zostało naruszone jego bezpieczeństwo, a proces kształcenia przebiegał płynnie. Dlatego gimnazja były wygaszane w sposób naturalny, stopniowy. I tak , by docelowo  budynki po gimnazjach nadal służyły celom oświatowym. Nie zmieniliśmy też sieci szkół podstawowych – rejony, z niewielkimi korektami, pozostały te same. To było bardzo trudne, bardzo pracochłonne, ale jeżeli dziś słyszę opinie, że w Elblągu właściwie to o tej wielkiej reformie mało było słychać, że rewolucji nie było, nie było strachu, to jestem szczęśliwa, bo to oznacza, że wspólnie z dyrektorami elbląskich szkół  bezpiecznie przeprowadziliśmy nasze dzieci przez  zmianę.

Czy reforma dotyczyła  tylko gimnazjów?

Element  wyjęty  z całości powoduje lawinę następstw. Podobnie było i tu. Zmiany są w zatrudnieniu we wszystkich elbląskich szkołach. Ogromne zmiany nastąpiły w szkołach podstawowych i  w liceach. Skutkiem bezpośrednim likwidacji gimnazjów był wzrost liczby uczniów w szkołach podstawowych. Po wnikliwych analizach,  wyliczaniach współczynników zmianowości, prognozach demograficznych  mogliśmy podjąć decyzję, że  we wszystkich szkołach podstawowych uczniowie będą kontynuowali naukę w tym samym budynku od klasy I do VIII – bez uczenia się na zmiany. Niestety, nie we wszystkich samorządach w Polsce było to możliwe. Potrzebne były nowe pracownie chemiczne, fizyczne biologiczne. Pierwsze miesiące były kruche, bo z Ministerstwa nie dostaliśmy na to żadnych pieniędzy. W ogóle  jedyne pieniądze, jakie dostaliśmy w związku z reformą to 160 tysięcy złotych na dostosowanie klas i sanitariatów w nowo utworzonej szkole sportowej. Na szczęście mogliśmy  napisać projekt unijny i   tylko na szkoły podstawowe pozyskaliśmy   ponad 4, 5 mln zł.

W naszym mieście nie było zwolnień nauczycieli. Jak to możliwe przy mniejszej liczbie oddziałów?

Najpierw prezydent  Witold Wróblewski podjął decyzję o wprowadzeniu programu dobrowolnych odejść na emeryturę. Każdy z nauczycieli, który miał uprawnienia emerytalne i chciał z nich skorzystać otrzymywał 15 000 zł na zakończenie pracy w zawodzie nauczyciela. Z programu skorzystało 101 osób. Program ten miał nie tylko złagodzić skutki reformy, lecz także zwiększyć dostęp do zawodu nauczyciela ludziom młodym. Prezydent Miasta wprowadził również program emerytalny dla innych pracowników oświaty. Dzięki niemu uniknęliśmy zwolnień 53 osób administracji i obsługi. Poza tym w ratowanie etatów nauczycieli bardzo aktywnie włączyli się dyrektorzy wszystkich elbląskich szkół . Przyjęliśmy  zasadę, że nie przydziela się godzin ponadwymiarowych w danej szkole jeżeli nauczycielom w innych placówkach grozi utrata pracy bądź obniżone pensum. Dzięki wspaniałej współpracy dyrektorów uratowaliśmy pracę kolejnym dziesiątkom nauczycieli.   Oczywiście ruch kadrowy jest bardzo duży, jest łączenie etatów. Nie jest to komfortowa sytuacja dla nikogo, ani dla uczniów, ani dla nauczycieli, ani dla szkół, ale jest to  skutek reformy mniej bolesny niż utrata pracy.

Dlaczego w przyszłym roku do klas pierwszych szkół średnich  trafią dwa roczniki ?

Młodzież po klasie VIII trafi do czteroletniego liceum lub  pięcioletniego technikum, a młodzież po gimnazjum, tak jak dziś, do trzyletniego liceum lub czteroletniego technikum. Nauka będzie odbywała się dwutorowo.  Zamiast szkoły zawodowej będzie, tak jak już  w tym roku, szkoła branżowa.

Czy dla wszystkich  wystarczy  miejsca w elbląskich  szkołach średnich?

Już dziś rozmawiamy o tym z dyrektorami. Na pewno zadbamy o to, by cała nasza młodzież dostała dobrą ofertę edukacyjną.

 

Dziękuję za rozmowę.

Z Małgorzatą Sowicką rozmawiała Kamila Jabłonowska

źródło: https://www.info.elblag.pl/17,55426,Rewolucja-w-oswiacie-oczami-dyrDepartamentu-Edukacji-Malgorzata-Sowicka-Dla-samorzadu-bylo-to-szczegolnie-trudne.html
foto: Ryszard Biel